Dzisiaj odwiedził mnie nowy uczeń, który natchnął mnie do pisania tego bloga. Chłopak z liceum, który podobno prawie 10 lat "uczy się języka" - tak twierdzą jego rodzice.
Cóż, nie wiem, co robił przez te lata, nie wiem, gdzie się uczył, ale coś czuję, że to będzie droga przez mękę. Coraz częściej zdarza się takie dzieciaki "poreformowe", dotknięte zarazą pt. gimnazjum.
Chłopak nie potrafił sklecić najprostszego zdania. Robi podstawowe błędy. Nie umie pisać (przynajmniej po angielsku, po polsku bałam się sprawdzać). Aha, i planuje zdawać w przyszłym roku maturę z angielskiego.
To będzie droga przez mękę.